Walizka spakowana, buty wyczyszczone, koszulka z orłem na piersiach gotowa do drogi. Jutro rano wyjazd, w południe odbiór pakietów startowych na Mińskiej 25 i logowanie na bazie. Potem mały lanczyk a'la pasta party, a dokładnie łosoś w sosie kremowym na świeżym makaronie. Zapomniałem kupić świeżego szpinaku, więc będzie inaczej. O 17.powinniśmy się już meldować na błoniach Narodowego i szukać swojego gejtu i fotelika. Co będzie potem, Bóg jeden raczy wiedzieć. Napewno nie oszczędzimy gardeł ni dłoni w dopingu Biało-Czerwonych!!!
Szukaj na tym blogu
Piszę tego bloga od czerwca 2014, od dnia, gdy leżąc chory w łóżku wymyśliłem sobie, że przebiegnę maraton. Piszę tego bloga codziennie, bo każdego dnia spotykamy na swoich ścieżkach, nie tylko biegowych, myśli i sytuacje, które warte są zapamiętania. Piszę tego bloga dla siebie, dla każdego przekonanego i wszystkich nieprzekonanych, że można... Bo można drążyć skałę naszego lenistwa i śmiało iść do przodu w miejsca, o których baliśmy się nawet marzyć...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz