Wydaje się, że opisywane przez ostatnie dni historie przeszły już do historii i wychodzimy na prostą. Już prawie od samego rana zaczęła wracać normalna energia, ruchy zaczęły nabierać tempa a kroki przyspieszać na każdym zakręcie. Powoli wraca chęć puszczenia się z górki i zrobienia jakiegoś dychacza. Wolnym krokiem, powolutku ale tak na Księżą Górę i z powrotem. Nie za dużo i nie za mało, tak w sam raz, 10km. Od jutra mam szkołę, więc nie będzie łatwo z czasem, ale coś wymyślimy☺
Szukaj na tym blogu
Piszę tego bloga od czerwca 2014, od dnia, gdy leżąc chory w łóżku wymyśliłem sobie, że przebiegnę maraton. Piszę tego bloga codziennie, bo każdego dnia spotykamy na swoich ścieżkach, nie tylko biegowych, myśli i sytuacje, które warte są zapamiętania. Piszę tego bloga dla siebie, dla każdego przekonanego i wszystkich nieprzekonanych, że można... Bo można drążyć skałę naszego lenistwa i śmiało iść do przodu w miejsca, o których baliśmy się nawet marzyć...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Komentarze
Prześlij komentarz