To była prawdziwa Wigilia Biegacza. Chociaż nie było opłatka, nie zabrakło doskonałego czerwonego barszczyku z uszkami. Po biegu smakował idealnie w tym wietrze, który pojawił się przed południem. Mikołaj prowadzący rozgrzewkę i fotografujący biegaczy na trasie też nie pozwalał zapomnieć z jakiej okazji to spotkanie. Jak na bieg przełajowy przystało trasa była nierówna i pofałdowana, a błota było pod dostatkiem w cenie biegu. Wybrane na ten start buty trailowe spisały się doskonale i przeszły kolejny chrzest bojowy w trudnych warunkach. Czas 28:15 nie jest oszałamiający, choć na pewno najlepszy na ten moment.
Szukaj na tym blogu
Piszę tego bloga od czerwca 2014, od dnia, gdy leżąc chory w łóżku wymyśliłem sobie, że przebiegnę maraton. Piszę tego bloga codziennie, bo każdego dnia spotykamy na swoich ścieżkach, nie tylko biegowych, myśli i sytuacje, które warte są zapamiętania. Piszę tego bloga dla siebie, dla każdego przekonanego i wszystkich nieprzekonanych, że można... Bo można drążyć skałę naszego lenistwa i śmiało iść do przodu w miejsca, o których baliśmy się nawet marzyć...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje


Komentarze
Prześlij komentarz