We wtorek znowu zaliczyłem mocny seans na siłce. Dobre półtorej godziny ćwiczeń kardio, z ciężarkami, sztangą i na maszynach. Było intensywnie i był pot. Tłuszcz mocno się wypłakał i wytopił, gdy ostatnie 20 minut jechałem interwałem na orbitreku. Pierwszy trening odzywał się w mięśniach do soboty. Ufam, że tym razem zakwas zejdzie zdecydowanie wcześniej
Szukaj na tym blogu
Piszę tego bloga od czerwca 2014, od dnia, gdy leżąc chory w łóżku wymyśliłem sobie, że przebiegnę maraton. Piszę tego bloga codziennie, bo każdego dnia spotykamy na swoich ścieżkach, nie tylko biegowych, myśli i sytuacje, które warte są zapamiętania. Piszę tego bloga dla siebie, dla każdego przekonanego i wszystkich nieprzekonanych, że można... Bo można drążyć skałę naszego lenistwa i śmiało iść do przodu w miejsca, o których baliśmy się nawet marzyć...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz