Dzisiejsza sesja treningowa przypominała zajęcia w saunie. Dobrze namoczona ziemia intensywnie parowała w 30°C a brak wiatru przypominał rzymskie termy. Niemniej przeleciałem 10km w godzinkę, co daje nadzieję na złamanie 60 minut w sobotnim Biegu Niezłomnych. Przed rokiem było 1:03:54, więc jest co łamać. Jeśli pogoda dopisze powinno być dobrze, a nawet lepiej. Dzisiejsze tempo to 6:07 min/km i 332m w górę i 342m w dół☺
Szukaj na tym blogu
Piszę tego bloga od czerwca 2014, od dnia, gdy leżąc chory w łóżku wymyśliłem sobie, że przebiegnę maraton. Piszę tego bloga codziennie, bo każdego dnia spotykamy na swoich ścieżkach, nie tylko biegowych, myśli i sytuacje, które warte są zapamiętania. Piszę tego bloga dla siebie, dla każdego przekonanego i wszystkich nieprzekonanych, że można... Bo można drążyć skałę naszego lenistwa i śmiało iść do przodu w miejsca, o których baliśmy się nawet marzyć...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz