Biegowy Sylwester kończył mijający rok na zboczach Wielkiej Sowy. Ok. 13.00 byliśmy na szczycie pod samą wieżą, choć dobry kwadrans wcześniej jeszcze na Małej Sowie, skąd już było widać sam szczyt. Jak widać pogoda zamawiana od tygodnia dopisała idealnie, a te kilka stopni poniżej 0°C czy boczny wiatr wcale nie przeszkadzały. Razem wyszło 12 km w biegu, choć Ekipa Poszukiwawcza nakręciła tego jakieś 13,5 km...
Szukaj na tym blogu
Piszę tego bloga od czerwca 2014, od dnia, gdy leżąc chory w łóżku wymyśliłem sobie, że przebiegnę maraton. Piszę tego bloga codziennie, bo każdego dnia spotykamy na swoich ścieżkach, nie tylko biegowych, myśli i sytuacje, które warte są zapamiętania. Piszę tego bloga dla siebie, dla każdego przekonanego i wszystkich nieprzekonanych, że można... Bo można drążyć skałę naszego lenistwa i śmiało iść do przodu w miejsca, o których baliśmy się nawet marzyć...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje


Komentarze
Prześlij komentarz