Mgliste przestrzenie widoczne, a może właśnie niewidoczne były od samego rana. O ile w mieście było mgliście i wilgotno, o tyle w lesie było już śnieżnie i zimowo. Po tygodniowej przerwie wróciłem na szlak i pobiegłem podwójną pętlę pomiędzy drzewami. Pod nogami był śnieg i liście oraz połamane gałęzie, a w powietrzu chłód i prawie namacalna wilgoć. Wybiegałem planowaną Dychę w czasie bliskim 1:12, co nie jest żadnym wyczynem, choć śnieg zmuszał do zwiększonej uwagi i ostrożności. Na koniec krótki filmik z mety...Mglisty trening
Szukaj na tym blogu
Piszę tego bloga od czerwca 2014, od dnia, gdy leżąc chory w łóżku wymyśliłem sobie, że przebiegnę maraton. Piszę tego bloga codziennie, bo każdego dnia spotykamy na swoich ścieżkach, nie tylko biegowych, myśli i sytuacje, które warte są zapamiętania. Piszę tego bloga dla siebie, dla każdego przekonanego i wszystkich nieprzekonanych, że można... Bo można drążyć skałę naszego lenistwa i śmiało iść do przodu w miejsca, o których baliśmy się nawet marzyć...
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz